Kiedyś bardzo nie lubiłam gruszek.
Właściwie spróbowałam je raz i nigdy więcej do nich nie wróciłam. Ostatnio
jednak spróbowałam gruszkę z naszej działki i zakochałam się. Teraz zajadam się
nimi, bo to dla mnie zupełnie nowy smak. Życie ciągle zaskakuje, mózg i jego
przyzwyczajenia, uprzedzenia także.
*
Ktoś mi ostatnio:
K. Teraz już się tak nie boisz.
Ja: Nie boję czego? - Zapytałam pomiędzy jednym a drugim łykiem wina.
K: Śmierci, śmierci się już tak teraz nie boisz.
*
Jestem minimalistką, ciągle mogłabym coś z domu wyrzucać lub oddawać. Ostatnio zaczęłam też być minimalistką w innych aspektach życia.
*
Ostatnio rozmawiałam z pewną Anią o tym jak niesamowite jest to ile rzeczy przyciągamy. Często osoby naburmuszone, smutne, narzekające dostają jeszcze więcej powodów, aby w tym stanie się pogłębiać. Osoby, które czują się beznadziejne spotkają z łatwością na swojej drodze ludzi, którzy ich w tym utwierdzą. Jednak są też osoby, które ciągle się uśmiechają, potrafią kochać, pomagają, przyjmują życie z pokorą i dostają dużo, dużo ciepła, miłości, zadowolenia, szczęścia. Wtedy da się słyszeć zdania: To nie jest sprawiedliwe, że on nic nie robi, a mu wszystko z nieba spada. Śmiać mi się chce jak to słyszę, ale tak serdecznie, nie z pogardą. Od kiedy ja się więcej śmieję i więcej miłości wysyłam to więcej miłości i dobroci dostaję. To działa i jest niesamowite i piękne.
*
Dziękuję za każdą lekcję, jaką w życiu dostaję, za każdy uśmiech, który ktoś mi podarował, za każdy czas, którym mnie obdarowano. Dziękuję za jesień, za kasztany, kolorowe liście, chłodniejszy wiatr.