Podsumowanie września.
Z jednej strony nie chce mi się wierzyć, że wrzesień już się skończył, a z drugiej, że w ciągu 30 dni wydarzyło się tak dużo.Na początku września przyjechała babcia z Niemiec i tydzień później dostała udar, obecnie wymaga 100% opieki, 24 godziny na dobę. Ojciec również wykonał szereg badań, które na szczęście nie wyszły tak źle. I chociaż mam do niego wielki żal o wiele spraw to równie bardzo się martwiłam o jego stan zdrowia.
Kolejnym punktem września była joga, która okazała się dla mnie świetną metodą na codziennie ćwiczenia i to bez względu na pogodę.
Reszta nie uległa specjalnie zmianom, no może poza tym, ze wzięłam się na nowo za czytanie książek. Przez ostatnie trzy lata zaczęłam czytać mniej więcej czterdzieści, jak nie więcej i żadnej nie skończyłam. Zdaję sobie sprawę, że przez rok nie zdążę wszystkiego nadrobić, ale to nie ma już takiego znaczenia.
Wrzesień mimo wszystko był dobry. Dostałam dużą, dużą lekcję. Włożono w moje ręce sporą odpowiedzialność i nie chcę oceniać czy podołałam. Starałam się zadbać o moje zdrowie (joga), zdrowie ojca i babci najlepiej jak potrafiłam i na ile mogłam w danym momencie i dziękuję sobie za to.
Plany na październik? Zrobić wreszcie moje badania związane z jelitami i odbytnicą. Przeczytać jeszcze kilka książek, zmienić przynajmniej część nawyków żywieniowych, które na dzień dzisiejszy są w opłakanym stanie, kontynuować jogę.
Pamiętaj, że jesteś najważniejsza :)i dbając o siebie, dbasz o swój świat.
OdpowiedzUsuńPrzytulam :*
Też mam kilka książek które zacząłem a ostatecznie leżą teraz w kolejce na kiedyś tam ... Ale ostatnio wziąłem się za jedną taką którą tak przyjemnie się czytało że pochłonąłem ją w miarę szybko bez odroczenia ;)Jak dla mnie to sukces :P Tobie też tego życzę. A kobra wydaje się ... dobra
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)